W wielu zakładach pracy i firmach prywatnych zasady bezpieczeństwa i higieny pracy są na ostatnim miejscu. Zastraszeni lub niedoinformowani pracownicy przystają na taki układ ciesząc się, że w ogóle mają pracę. Nie zdają sobie sprawy lub nie dopuszczają myśli, że nieprzestrzeganie zasad BHP może się odbić na ich zdrowiu. Nie wiedzą też, że ich pracodawca ma obowiązek zapewnienia im godziwych warunków pracy. Zdarza się, że pracownik zgłasza firmę do kontroli PIP albo sanepidu dopiero, gdy sam z niej odejdzie – np. żeby się zemścić na szefie. A przecież nie o zemstę tu chodzi, lecz o własne bezpieczeństwo i przestrzeganie prawa pracy. To ostatnie zaś należy głównie do pracodawcy. Nie trzeba więc obwaiać się wyrzucenia z pracy, za podniesienie kwestii bezpieczeństwa i higieny pracy. Najlepiej najpierw porozmawiać z szefem – być może nieprzestrzega on norm z niewiedzy, albo przez niedopatrzenie i chętnie zmieni warunki pracy bez interwencji z zewnątrz. Taka sytuacja może istnieć w małych firmach, w których pracodawca nie ma do pomocy służby BHP (firma zatrudniająca do 100 pracowników). Przecież to właśnie jemu najbardziej powinno zależeć na zgodności z przepisami. Jeżeli nie przemawiają do niego argumenty moralne, na pewno decydujące są argumenty karne.
12 01
Ostatnie komentarze